sobota, 5 maja 2018

Czym się kierujemy podczas wyboru?


Marzenia, tradycja rodzinna, predyspozycje, a może popyt na rynku prywatnych usług medycznych wpływają na planowanie lekarskiej kariery i wybór specjalizacji? Czym powinniśmy się kierować podczas niego? Czy w ogóle warto studiować medycynę?

Czy warto studiować medycynę? Zależy dla kogo. Niżej omówię kilka rzeczy, którymi kierują się ludzie przed wyborem studiów medycznych.

ZAROBKI
Pierwszy argument powtarzany przez całą rodzinę, przyjaciół i sąsiadów to zarobki. Mityczne złotówki! Krocie, które zarabia doktor. Nie jest to do końca zrozumiałe, skoro tylu lekarzy w Polsce otrzymuje pensję równą jednej lub dwóm średnim krajowym. Lekarze na rezydenturach nawet mniej, o czym świadczyć mogą ostatnie manifesty, w których lekarze rezydenci skarżą się na zarobki w wysokości ok. 14 zł na godzinę – z taką pensją mogliby konkurować ze sprzątaczami i kasjerami!

Fakt faktem istnieją specjalizacje, które dają lepsze perspektywy na zarobki niż inne. Są to specjalizacje deficytowe, czyli promowane przez resort zdrowia. Absolwenci umiejący się w nich odnaleźć mogą się dorobić niemałych kwot. Podobne szanse mają wybitni specjaliści z długim stażem. Ale nawet szczęśliwcy właściwą karierę zaczynają po 12 latach mordęgi.
Podsumowując – jeśli liczysz na łatwą kasę, szukaj gdzie indziej.

STABILIZACJA
Rodzice wysyłają na medycynę swoje dzieci, bo to jedne z niewielu studiów, które dają zawód. Kończąc medycynę zwiększasz swoje szanse na sukces. Nie zapewniasz. Pracę znajdziesz praktycznie zawsze, pytanie na jakich warunkach – bo te pozostawiają często wiele do życzenia.

Bezrobotnych lekarzy też można spotkać. Weźmy także pod uwagę ilu absolwentów medycyny wyjeżdża za granicę, bo w Polsce nie mogli zrobić specjalizacji (bez specjalizacji lekarz jest właściwie nikim). Nawet uwzględniając wady systemu, bardzo dużo zależy od naszych własnych możliwości i talentów. Nie ma gotowej recepty na przyszłość.


PRESJA OTOCZENIA
Jeśli kandydat uczęszczał do biol-chemu przez 3 lata, nasłuchał się o progach, specjalizacjach, testach i kursach przedmaturalnych ,to te rozmowy uświadamiają w końcu, że na medycynę po prostu trzeba się dostać. Największe współczucie należy się chyba licealistom dosłownie zmuszanych do studiów przez ambicje rodziców. Wielka szkoda, że życzliwi doradcy nie do końca myślą o dobru młodego człowieka. Medycynę najłatwiej zacząć. Im dłużej się w tym siedzi, tym jest trudniej, a życia spędzonego w znienawidzonym zawodzie nie zrekompensują żadne pieniądze.

Na pierwszym roku studenci mogą doświadczać depresji. Zdarzało się, że osoby „piątkowe” rezygnowały z medycyny z powodu wyczerpania nerwowego. Obiektywnie oceniając rodzaj i ilość wymaganej wiedzy, można stwierdzić, że materiału jest przede wszystkim dużo. Nie sprawia on jednak takich trudności, żeby racjonalnie myślący absolwent LO musiał panikować. Tylko że w oparach formaliny nikt nie myśli racjonalnie.

SZLACHETNE POBUDKI
Medycynę wybieramy również ze względu na choroby nękające nas, naszą rodzinę, znajomych. Chcemy rozwikłać zagadki nierozwiązane przez naszych lekarzy, znaleźć lekarstwo na znienawidzoną chorobę albo być dla ludzi lekarzem, jakiego sami chcielibyśmy otrzymać w “tamtej chwili”. Szlachetne pobudki są jak powołanie – mogą nie wystarczyć. Nauka kryteriów rozpoznania choroby to nie to samo, co czytanie poradników o niej. Lekarz zaś rzadko ma okazję trzymać za rękę umierającego pacjenta.

Doświadczenia własne mogą być źródłem wartościowych przemyśleń, ale nadzieje warto skonfrontować z realiami, z możliwością porażki.

ZAINTERESOWANIE

Młodzież lubi zagłębiać się w temat wcześnie i głęboko. Medycyna fascynuje od najmłodszych lat. Warto uwzględnić, że człowiek zainteresowany swoją dziedziną czerpie z pracy dużo więcej satysfakcji. Tylko że żadna książka, film, artykuł ani relacja znajomego nie oddadzą realiów danej pracy. Co innego serial „Chirurdzy”, co innego wielogodzinne stanie nad rozciętym brzuchem, w nieprzewiewnym ubraniu, w nieergonomicznej pozycji. Czasami medycyna to synonim „Aua, mój kark”.

Z drugiej strony, kierunek lekarski oferuje ogromną różnorodność ścieżek. Ukończenie studiów medycznych nie jest równoznaczne z podjęciem pracy lekarza. Już na studiach wiele osób zaczyna pracę naukową. Badania naukowe można oczywiście połączyć z praktyką kliniczną. Chociaż jeśli od początku nie po drodze nam ze szpitalem, pytanie brzmi, czy nie lepiej wybrać lżejsze studia o podobnym profilu?

Podjęcie decyzji o kierunku medycznym jest tak samo trudne jak o każdym innym. Przy nim należy pamiętać, że nie liczy się tylko ile zarobisz czy co rodzina pomyśli, ale to, czy w ogóle się nadajesz do tego zawodu.


źródła:
http://www.bedacmlodymlekarzem.pl
http://www.rynekzdrowia.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz